Wiosenne tabbouleh

wiosenne tabbouleh zbliżenie

Kontynuuję dziś motyw dań łatwych (lub leniwych, w zależności od punktu widzenia). Mam więc dla was szybki i łatwy przepis na wiosenne tabbouleh, idealny na ciepłą pogodę. To tak trochę wbrew sobie bo ja mam zwykle tendencję do komplikowania spraw jak mi czasem przypomina mój facet. Pracuję nad sobą bo wiem, że czasami faktycznie trzeba sobie odpuścić, szczególnie gdy woła gorąca plaża i chłodne morze…Dzisiejsza sałatka jest w miarę odporna na ciepło (bo nie zawiera sałaty) i tylko się prosi by włożyć ją do pojemnika i zjeść leżąc na plaży lub siedząc na ławce w parku, słuchając brzęczenia cykad lub świergolenia ptaków…

Bardziej spostrzegawczy spośród was zauważyli już zapewne, że pomimo użycia couscousu nadałam temu daniu etykietkę „bezglutenowego”. Zrobiłam to celowo bo nie chciałam by biedni bezglutenowcy musieli szukać natchnienia na lunch gdzie indziej. Jeśli unikasz glutenu to po prostu zastąp couscous komosą ryżową lub kaszą jaglaną. Sałatka będzie równie dobra. Oprócz świeżego i cytrynowego smaku tej sałatki uwielbiam też jej wiosenne kolory – dwa odcienie zieleni, ostry róż i pastelowy żółty. Czyż nie jest piękna? Ja przywiązuję dość dużą wagę do kolorów bo jestem typowym wzrokowcem i bardzo ekscytują mnie dobre zestawienia kolorystyczne. Pewnie bardziej niż większość ludzi. Duncan zawsze się ze mnie śmieje bo jego kolory zupełnie nie obchodzą i śmieszy go jak dużą wagę do nich przywiązuję. Gdy kupowaliśmy nasz malutki samochód (który tego lata zamierzamy „przeczołgać” po Europie i modlimy się do Boga Zmotoryzowanych by nam nie się nie zepsuł na środku Alp) moim największym zmartwieniem było to, żo jego kolor nie bardzo pasuje do logo naszej firmy, które planowaliśmy nakleić na samochód. Po jakimś czasie to zaakceptowałam, ale wymagało to sporo pracy nad sobą:).

wiosenne tabbouleh główne składniki

wiosenne tabbouleh składniki

wiosenne tabbouleh

wiosenne tabbouleh z boku

Składniki

  • 2 szklanki couscousu (lub komosy ryżowej dla bezglutenowców)
  • 150 g zielonego groszku
  • 300 g bobu w łupinkach (200 g po obraniu)
  • wiązka rzodkiewek, pokrojonych na plasterki
  • 2 garście mięty, drobno posiekanej
  • ½ łyżeczki soli
  • starta skórka z małej cytryny

WINEGRET

  • 4 łyżki oliwy z pierwszego tłoczenia
  • 4 łyżki soku z cytryny
  • 1 ząbek czosnku, zmiażdżony
  • sól
  • pieprz

Przygotowanie

  1. Wsyp couscous i sól do garnka z pasującą pokrywką. Wlej 2 i ½ szklanki wrzątku lub bulionu warzywnego (bez soli) dla intensywniejszego smaku. Przykryj pokrywką i odłóż na 10 minut. Jeśli używasz komosy ryżowej, ugotuj ją według instrukcji na opakowaniu, odcedź i odłóż na bok.
  2. Zagotuj garnek z wodą (nie dodawaj soli gdyż wtedy groszek zrobi się twardy). Włóż bób (świeży gotuje się jakieś 5 minut) a po 3 minutach wsyp groszek (świeży gotuje się jakieś 2 minuty). Podczas gdy warzywa gotują się, przygotuj miskę z zimną wodą i paroma kostkami lodu (można pominąć). Po 5 minutach od wrzucenia bobu, odcedź groszek i bób. Wrzuć do przygotowanej miski z lodowatą wodą jeśli chcesz by warzywa zachowały swój piękny kolor. Obierz bób z łupinek.
  3. Przygotuj winegret łącząc wszystkie składniki i energetycznie mieszając (ja używam ręcznej trzepaczki do jajek by czosnek ładnie się rozprowadził).
  4. Zdejmij pokrywkę z couscousu i „przeczesz” go kilka razy widelcem by odseparować posklejane drobinki. Dodaj winegret i wymieszaj. Dodaj obrany bób, zielony groszek, plasterki rzodkiewki, miętę i skórkę z cytryny. Dopraw solą i pieprzem do smaku.